poniedziałek, 17 października 2011

Październikowa komoda (2)



Najpierw musiałam walczyć z niechęcią do czerwonego.
Komoda wszak miała pasować kolorem do ściany. Oj, nie był łatwo zwyciężyć.




 

Zimowe początki

Agata: - O 8.00 w niedzielę. Że też ci się chciało?
Magda:  - Najpierw się nie chciało, ostatecznie była niedziela. Ale kiedy już się zdecydowałam wypełznąć, to trudno było się nie zachwycić.
Agata: - Ta! W zimnie bieganiem! Co ty pleciesz?
Magda: - Co? Co? To! Nie chciałaś ze mnę, to teraz zostało ci tylko oglądanie.






czwartek, 13 października 2011

Agata: - Ale przecież ty w ogóle psiowa nie jesteś!
Boguśka: - Tylko kociowa!
Magda: - Wiem wiem, ale popatrzcie same.


wtorek, 11 października 2011

Październikowa komoda

Komódka szuka Właściciela :)





Moja Jedna Mężatka i Jedna EX, czyli Agata i Boguśka

Agata: - Dobrze, zgadzamy się, tylko zrób nas jakoś normalnie!
Boguśka: - No, no, i żebyśmy szczupło wyszły!
Magda - "Normalnie" to do paszportu, u mnie będzie tak:


              W lesie Boguśki

Boguśka: - O losie!

niedziela, 9 października 2011

O nowym życiu pewnego kuchennego stołu

Agata: - Zlituj się wreszcie nad tym biednym stołem. Przecież w ogóle nie pasuje teraz do krzeseł.    Nawet przez te krzesła wydaje się teraz jeszcze brzydszy niż był.
Magda: - Nic mu się nie stanie, jak jeszcze trochę poczeka.
Agata: - Ale mnie się stanie! Już wystarczająco długo wystawiasz na próbę  poczucie estetyki najbliższego otoczenia.
Magda: - A wiesz, ile to roboty ze zdzieraniem będzie? Z samym zdzieraniem, a trzeba go jeszcze pomalować.
Agata: - Rób, jak chcesz, ale będziesz mnie mieć na sumieniu. O moim poczuciu estetyki nie wspominając. 

Walczyłam jeszcze trochę ze sobą (i z Agatą),w końcu walkę przegrywając. Ostatecznie pokonała mnie groźba nierobienia przez dłuższy-najbliższy czas śmietany (Tak powiedziała - "dłuższy-najbliższy". Tylko co oznacza "dłuższy-najbliższy"?), czego naturalnym dalszym ciągiem jest przecież jej niejedzenie.














Stół po wielogodzinnej (sic!) walce z warstwami starego lakieru został wybielony i oszablonowany. Niestety jego wizerunek przed zmianą gdzieś się w całym zamieszaniu i szaleństwie metamorfozy zawieruszył. Trzeba wierzyć na słowo, że stół wyglądał równie kiepsko jak krzesła (gdzieś we wcześniejszym wpisie).
Tyle że kształt miał mniej krzesłowy a bardziej stołowy, oczywiście :)



czwartek, 6 października 2011

Wygrałam!

Boguśka: - Wygrałaś?
Magda: - Wygrałam! 
Agata: - Co wygrałaś?
Magda: - Jagodziankowe Candy. Dowody na stronie Jagodzianki, o tu: Dekupażownia Jagodzianki
Same jagodowe przysmaki. Przepiśnik, mydełka - cynamonki. A w ogóle to nie powiem, bo zaraz będziecie chciały :)
Boguśka: - Mydełka -cynamonki, mówisz...
Agata: - A dużo tych mydełek...?
Magda: - O życie! Dobra. Podzielę się. 
(Masz Agatę  z Boguśką, masz obowiązki! :)

Z całej tej jagodziankowej radości zrobiłam pudełko. Na mydełka-cynamonki, na łasuchy, na sama nie wiem. Kto wie?


Pudełko szuka Właściciela:)

 


I udało się nareszcie fotograficznie przyłapać Kawę, siostrę Herbaty :)

wtorek, 4 października 2011

dwa małe - dwa różne

Szukają Właściciela :)





Siostrzane pudełka

Szukają Właściciela :)




 i jeszcze jedna siostrzyczka :)



Szaleństwa Boguśki i tłusta dynia

Magda: -  Boguśka! Kiedyś coś cie zeżre w tej twojej puszczy (Boguśka mieszka w środku lasu), jak tak się będziesz wałęsać po nocy!
Agata: - Matko kochana, co znowu?
Boguśka: - Jak zwykle przesadzacie. Ot siedziałam sobie zwyczajnie nocnie przed komputerem i mnie napadło. Nagle zapachniało  mi szalotką, ni stąd  ni zowąd! Niewiele myśląc, jak mocno siedziałam, tak lekko wstałam, złapałam latarkę, kalosze i bach do sadu (Boguśka ma sad!) po antonówki. Zerwałam, co się dało, potem obieranie, tarcie, prużenie, mąka, jaja. I upiekła się. Szarlotka jak żywa. Wstyd się przyznać, ale zeżarłam całą. To już nawet nie grzech obżarstwa, ale i rozpusty, cholera.
Agata: - I nic nie zostawiła. Mój świecie! 

Boguśka oczywiście zdjęcia szarlotki nie zrobiła. Nie zdążyła. Więc będzie zdjęcie dyni! Wyrosła jak potwór aż jej trzeba było kawałek krzesła podstawić, bo gruba strasznie i ciężka.