czwartek, 6 października 2011

Wygrałam!

Boguśka: - Wygrałaś?
Magda: - Wygrałam! 
Agata: - Co wygrałaś?
Magda: - Jagodziankowe Candy. Dowody na stronie Jagodzianki, o tu: Dekupażownia Jagodzianki
Same jagodowe przysmaki. Przepiśnik, mydełka - cynamonki. A w ogóle to nie powiem, bo zaraz będziecie chciały :)
Boguśka: - Mydełka -cynamonki, mówisz...
Agata: - A dużo tych mydełek...?
Magda: - O życie! Dobra. Podzielę się. 
(Masz Agatę  z Boguśką, masz obowiązki! :)

Z całej tej jagodziankowej radości zrobiłam pudełko. Na mydełka-cynamonki, na łasuchy, na sama nie wiem. Kto wie?


Pudełko szuka Właściciela:)

 


I udało się nareszcie fotograficznie przyłapać Kawę, siostrę Herbaty :)

wtorek, 4 października 2011

dwa małe - dwa różne

Szukają Właściciela :)





Siostrzane pudełka

Szukają Właściciela :)




 i jeszcze jedna siostrzyczka :)



Szaleństwa Boguśki i tłusta dynia

Magda: -  Boguśka! Kiedyś coś cie zeżre w tej twojej puszczy (Boguśka mieszka w środku lasu), jak tak się będziesz wałęsać po nocy!
Agata: - Matko kochana, co znowu?
Boguśka: - Jak zwykle przesadzacie. Ot siedziałam sobie zwyczajnie nocnie przed komputerem i mnie napadło. Nagle zapachniało  mi szalotką, ni stąd  ni zowąd! Niewiele myśląc, jak mocno siedziałam, tak lekko wstałam, złapałam latarkę, kalosze i bach do sadu (Boguśka ma sad!) po antonówki. Zerwałam, co się dało, potem obieranie, tarcie, prużenie, mąka, jaja. I upiekła się. Szarlotka jak żywa. Wstyd się przyznać, ale zeżarłam całą. To już nawet nie grzech obżarstwa, ale i rozpusty, cholera.
Agata: - I nic nie zostawiła. Mój świecie! 

Boguśka oczywiście zdjęcia szarlotki nie zrobiła. Nie zdążyła. Więc będzie zdjęcie dyni! Wyrosła jak potwór aż jej trzeba było kawałek krzesła podstawić, bo gruba strasznie i ciężka.

środa, 28 września 2011

Agata: - Masz teściową, masz obowiązki :) Prezent na imieniny będzie konieczny.
Magda: - To żaden obowiązek.Przyjemność. Bo prezent będzie decou, a moja teściowa to naprawdę fajna Druga Mama.
Agata:- ?????!!!
Magda: - No, nie patrz tak. Nie żartuję. Dba o mnie jak o drugą córkę i czuję się u Niej jak w domu.
Agata: - Hmm. Nic nie powiem na razie. Przemyślę.  
 
I myśli:) A ja zrobiłam wywiad lokalny i wymyśliłam pudło na "potrzebności". Będzie Druga Mama miała  gdzie upchnąć krem do rąk, kartki i karteluszki, zapiski, szczotkę, coś do pisania, czyli wszystko to, co w wiecznym użyciu i co dobrze mieć blisko, bo nie chce się ciągle po to biegać.

 
 
 Bielone drewno, malowane i zdobione serwetkowo. Dodatkowo relief i trochę pasmanterii.
Mam nadzieję, że się spodoba; imieniny w poniedziałek :)

A te dziś kończone. Dwa nieduże pudełka na różności i chustecznik z morsko-miastowym motywem. Naczekały się, naczekały i doczekały. (Najtrudniej zmobilizować się do wykańczania. Lakierowanie, ścieranie, lakierowanie, ścieranie. lakierowanie, ście...... Sami wiecie ;)  )

 Teraz szukają Właściciela :)




Wieczko jest przeszklone. Ciekawie prześwieca przez nie światło.


I jeszcze jedna. Zielna.














Chustecznik











poniedziałek, 26 września 2011

Agata: - O nie, Kochanieńka. Samą śmietaną się nie wykupisz. Musi być coś do śmietany. Kawę zrobię ja. Póki nie dorobisz się ekspresu z prawdziwego zdarzenia, pijemy moją! 
Magda: - Niech będzie. Wyciągnij tylko ze słoiczka te swoje cudne likierowe wisienki. Będzie torcik śmietanowy własnej roboty. 

Słowo się rzekło (kobyłka u płota). Torcik pospieszny, ale smaczny. Dowodem pusty talerz Agaty.
 


Pomarudziła jeszcze trochę, ale ostatecznie doszła do wniosku, że Forum decoupage to całkiem sympatyczne miejsce. Na zgodę dostałam nawet domowy Agatowy chleb. Pycha!
Kolejna śmietana będzie u Boguśki. Nie mogła wczoraj. Tak to jest, jak się człowiekowi chce dokształcać w weekendy.  Niech się uczy. Przynajmniej jej torcik w nie poszedł w boczki :)

Mąż twierdzi, że wrzosowisko kupiło się całkiem bezinteresownie. A niech tam, niech będzie, że bezinteresownie. Póki się powód nie ujawni, postanawiam wierzyć niepodejrzliwie :)

W międzyczasie szczypta mojego decou

 


Pudło służy za przechowywacz do przypraw wszelkich. Stoi w kuchni obok chlebaka z tym samym motywem.

W tej samej kuchni jeszcze decou krzesła. Stół czeka na swoja kolej, bo przed zdobieniem trzeba mu (tak jak z krzeseł) zedrzeć stare warstwy lakieru, a siedzą na nim 30 lat z górką, więc wszystko wymaga nieco determinacji!
Przed zmianami:

I po zmianach: