wtorek, 6 grudnia 2011

Do Świąt jeszcze daleko...

... dlatego u mnie bezbombkowo i bezstroikowo.
Ale szyszki już czekają i na pewno znajdę im jakieś świąteczne miejsce.

Duuże pudełko:)


Bielone drewno, ciepła bejca na wieku, motyw i muzyczny środek z lekką miętą:)





środa, 30 listopada 2011

Szyć, czy nie szyć?

Oto jest pytanie!

Agata: Oj, Koleżanko, nieładnie. Gdzieś ty była tak długo?
Magda: Długo? Tydzień. Tydzień to nie miesiąc.
Agata: Tak, tak, a miesiąc nie rok. Ale jak się coś zaczyna i innych do siebie przyzwyczaja, to się trzeba trzymać ustaleń.
Magda: Przecież wiesz. Tyle się działo, że decou zawisło na kołku.
Agata: To zdejmuj z kołka! Bo się pogniewamy.

A! I Boguśce też się to nie podoba!


Zbesztana i zmobilizowana wzięłam się do pracy. Zamieszałam, pokleiłam, wylakierowałam i proszę.

 


























wtorek, 22 listopada 2011

lustro - lusterko


U mnie jeszcze nie świątecznie, ale już trochę zimowo. Ciepłych kolorów nie porzucę, jednak potrzebna mi chwila chłodnego wytchnienia i zimowej powściągliwości.

Kropka kropkę goni! :)



Szuka Właściciela :)

sobota, 19 listopada 2011

HERBACIARKA. Na herbatę?

Na co tylko dusza zapragnie! Nigdy dość miejsca na różności.



Cały czas rządzą ciepłe barwy. Olcha, brąz, motyw w herbacianych kolorach i geometryczny relief. 
I znów bez pasmanterii :) Pewnie odbiję to sobie przy następnym projekcie :)








Pudełko szuka Właściciela :)




środa, 16 listopada 2011

Decou pudło



Decou w listopadzie  musi być ciepłe! Jesień rozpieszczała w tym roku wyjątkowo długo,
ale zima zaczyna walczyć o swoje miejsce. 
I dobrze! Niech się rozpycha łokciami. 
Pewnie nie tylko ja będę wypatrywać śniegu na Świeta.


Pudło dostało jeszcze trochę słonecznego brązu. Olchowa bejca, mozaikowy motyw i szablon. Wszystko pociągnięte błyszczącym lakierem. Tym razem bez pasmanterii (chociaż nie było łatwo się powstrzymać :] )







Pudło szuka Właściciela.


















wtorek, 8 listopada 2011

Było, było... - pudełko małej kobiety


Prawie rok temu zrobiłam pudełko dla Małgorzaty - mojej chrześnicy. Każda kobieta powinna mieć miejsce  na swoje pierścionki, kolczyki, bransoletki i wisiorki. Choćby były i plastikowe! 
Wiecie ile biżuterii może mieć siedmiolatka? 
Ledwo dała się namówić na wypożyczenie swojej szkatułki do sesji fotograficznej. Nie spusciła jej z oka nawet na chwilę! Mała kobietka :)





piątek, 4 listopada 2011

Pamiętacie Szczęściarza?


  Szczęściarz przez wielkie Sz! :)


A dokładniej Mokka, bo TEN kot okazał się TĄ kotą :) Popatrzcie tylko! Czyściutki, pachnący, wymyziany! Nowa Pani śmietnikowej kotki trochę się bała, jak ułożą się kocie kontakty z resztą zwierzęcego stada, zwłaszcza z najstarszym psem. Jak się okazało, niepotrzebnie! Bo Mokka, jakby nie zdając sobie sprawy, że jest tylko małym kotkiem (8 razy mniejszym od pozostałych zwierzaków), stała się... przewodnikiem stada. Bezceremonialnie wtula się w psią sierść, wbija pazury w psie grzbiety i przepycha się w walce o miskę! Wydaje mi się, że ten kot myśli, że...jest psem! Jak zacznie szczekać będziemy mieć dowód.
Ciekawe tylko, co myślą psy? :)

 
                                                   
                                                         

środa, 2 listopada 2011

Przed każdym weekendem...

... wstrzymujemy oddech.  Będzie słońce, czy już nie.  Bo ile można tak rozpieszczać?  Takiej jesieni dawno nie było. Więc chodzimy, wąchamy, łapiemy ostanie słoneczne ciepło. Las ciągle ma się wiosennie:) Słońce, słońce!
A niech świeci jak najdłużej. 



Listopadowy las potrafi być wspaniały. Ten jest mój. Nikomu nie oddam.






















W duszy jeszcze wiosna, ale głowa już pomyślała o zimie. Zapasy zrobione!



środa, 26 października 2011

Na strychu


Herbaciarka ozdobiona szczególnym motywem. Wyszperanym na domowym strychu wśród starych gazet i magazynów. Pod kilkoma solidnymi centymetrami kurzu, słabe światło latarki odnalazło czasopismo sprzed przeszło 30 lat. Rocznik '78. (Jakby nie liczyć, poprzednie tysiąclecie :] ) Decou pudło nosi więc zupełnie niepowtarzalny motyw. Z kolorowymi przecierkami prezentuje się chyba całkiem dostojnie, prawda?






Boguśka: - Na urodziny dostaniesz żarówkę, to sobie na tym strychu wkręcisz! Nie łaź tam po ciemku, bo głowę sobie rozbijesz.
Magda: - Człowiek się cieszy, że znalazł coś niezwykłego i to na własnym strychu, to go tak bezceremonialnie na ziemię sprowadzą. Żarówką!

wtorek, 25 października 2011

Szczęściarz

Magda: - Zadzwonił Marti. Rozmawiam z nim, a w tle słyszę kota.
Agata i Boguśka: - Kota?
Magda: - Kota! Nawet nie miauczy, tylko piszczy. No i wtedy się przyznał.
Boguśka: - Kot?
Magda: - Marti! Znalazł kociego malucha i dzwoni, bo nie wie, co zrobić. Marti o kotach nie ma bladego pojęcia. Pytam, co za kot, czy mały, czy duży, skąd się wziął. A Marti na to, że to po prostu kot, że mały jak zaciśnięta pięść i że przecież nie może go tu zostawić. ("tu" to znaczy w jakimś śmietniku).
Boguśka: - I co, głupia, wzięłaś kota!
Agata: - No jasne, że wzięła, przecież by ją sumienie zagryzło. 
Boguśka: - Ale mężuś z alergią przecie.
Agata: - Oj tam, oj tam. Mąż mężem, a sprawiedliwość musi być po stronie kota!
Magda: - Chwila, Baby. Kota wzięliśmy, ale tylko na jeden dzień (noc właściwie). Doprowadziliśmy do ładu po tym śmietniku. A kot rzeczywiście malutki bardzo. Chyba pierwszy raz w swoim kocim życiu pił mleko z miseczki, a nie od mamy. Nie był to łatwy pierwszy raz. W nocy płakał żałośnie, wiec - siła wyższa - musiał spać z nami.
Boguśka: - A alergia?
Magda: - Alergia spała obok kota, budząc kichaniem i poflikiwaniem. Jakoś dotrwaliśmy do rana. Nie wiem, jakim cudem, ale szybko udało nam się znaleźć mu dom. Kilka godzin później kot siedział już na rękach nowej pani, co go będzie, Farciarza, kochać, głaskać, żwirek wymieniać i mleczko podgrzewać.
Boguśka: - Rzeczywiście Farciarz.
Agata: -  Szczęściarz.
Magda: - Totolotek.


I pochwalić się muszę wspaniałościami od Jagodzianki! Przepiśnik, ramka, jagodziankowe mydełko i całe mnóstwo decou serwetek:) Jagódko kochana, już się nie martw. Poczta Polska szybkością nie grzeszy,ale prezent dotarł cały i zdrowy:) 
Dziękuję, dziękuje, dziękuję!

piątek, 21 października 2011

Długopiśniki dwa

Jeden dla Kociary drugi dla Tej, co od kotów woli psy. Podzielą się same:)




Słońce wyszło, jak na zawołanie. Jakby wiedziało,  że będzie potrzebne.

  
Menuet na pudełku prawdziwy. Można grać, a co nie widać, trzeba sobie dośpiewać!